Scottsdale Arabian Horse Show po raz 55.!

Tekst i foto: Jerzy Zbyszewski

Od 55 lat, rokrocznie, w połowie lutego, większość ludzi związanych z końmi arabskimi zjeżdża do Scottsdale w stanie Arizona. Czym jest ten pokaz i jak to się stało, że jest jednym z najbardziej prestiżowych na świecie?

 

Przez początkowe lata pokaz o nazwie Scottsdale Arabian Horse Show był po prostu pokazem klasy A odbywającym się na odludziu, na północ od centrum miasta, tuż koło nieruchliwej jeszcze wówczas ulicy o nazwie Bell Road. Z tego co napisałem, dziś nie zmieniło się jedynie to, że pokaz ten nadal ma rangę pokazu klasy A i w zasadzie nie różni się możliwościami zdobywania punktów kwalifikacyjnych do Narodowych lub Regionalnych Czempionatów USA od innych pokazów w tym kraju. Liczy się tutaj prestiż. Podobnie jak miłośnicy rasowych psów pędzą w lutym do Madison Square Garden w Nowym Jorku, by podziwiać Westminster, tak entuzjaści koni arabskich mają mniej więcej w tym samym czasie Scottsdale Show w Arizonie. Na rosnący z roku na rok prestiż pokazu złożyło się wiele czynników. Niezaprzeczalnie najważniejszym była działalność, bardzo wówczas prężnej stadniny o nazwie Lasma Arabians. Założona i prowadzona przez lata przez rodzinę LaCroix stadnina narzucała ton i kierunek w hodowli koni arabskich w USA. Odkrycie przez dr. Gene LaCroix w Polsce ogiera Bask było przełomowym momentem w historii hodowli tej rasy. Lasma ze swoim programem hodowlanym, w dużej mierze opartym na importach z Polski, zaczęła dominować nad innymi trendami hodowlanymi. Bask był pierwszym na liście reproduktorów. Położona na brzegu wspomnianej Bell Road Lasma zaczęła powoli organizować aukcje koni w terminie odbywającego się w lutym pokazu. Koncept był bardzo prosty, ludzie przyjeżdżali do Scottsdale na show i zostawali po show na aukcji. Zaczęto oferować potomstwo Baska. Aukcje Lasmy rozrastały się, a przy tym rosło samo show. Coraz więcej koni zaczęło zjeżdżać z całego kraju na pokaz w Scottsdale. Nie bez znaczenia jest również fakt, że zimy w Arizonie to jak lato w północnych stanach USA. Prawie zawsze w dzień jest słonecznie i temperatura sięga powyżej 20°C. To miłe zarówno dla koni, pokazujących, jak i dla widzów. Z biegiem lat w czasie tzw. Tygodnia Scottsdale (Scottsdale week) Lasma oferowała aż trzy aukcje, z których jedna o nazwie Lasma Classic oferowała potomstwo z krwią Baska. Dr LaCroix był wielkim propagatorem i miłośnikiem koni z Polski. Dzięki niemu konie pochodzące znad Wisły zrobiły w USA niesamowitą karierę. Ukoronowaniem wszystkiego była zorganizowana właśnie przez stadninę Lasma Arabians aukcja Polish Ovation, na której oferowano klacze będące własnością polskich stadnin państwowych: Michałów, Janów Podlaski i Kurozwęki. Aukcja ta odbyła się 10 lutego 1985 r. i żadna z oferowanych klaczy nie sprzedała się poniżej 300 tys. dolarów. Bardzo czynnymi propagatorami polskich koni w Ameryce byli w owym czasie państwo Jolanta i Zenon Lipowiczowie, którzy prowadząc stadninę Sir William Farm byli sąsiadami i przyjaciółmi rodziny LaCroix. Oni to pomogli w dzierżawach takich sław jak michałowska Wizja czy janowski El Paso.


Wszystko co dobre kiedyś się kończy. I tak po zmianach w przepisach podatkowych obowiązujących w USA, w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, koniunktura na konie arabskie sięgnęła dna.


Pełny artykuł oraz wiele innych cennych informacji oraz praktycznych porad znajdziesz w najnowszym, marcowyn wydaniu Koni i Rumaków.

Środa, 3 Marzec 2010
 
dodaj Giełda końska
AKTUALNOŚCI
  • Milsko

    W pierwszy weekend lipca w Milsku rozegrano krajowe zawody WKKW w trzech klasach. W najtrudniejszej serii CNC* wystartowało 28 par. Zwyciężył Paweł Spisak (JKS Dako Galant Skibno) na Fleur De Lille, dowożąc do końca zawodów wynik z ujeżdżenia – 44,69.

  • Luhmühlen
  • Meredith i Checkmate
  • Zwycięstwo Rapcewicza
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama